2018-08-13

2.3.

Budzę się wczesnym rankiem, gdyż już o 7 jest pierwsza msza. Przygotowuję śniadanie dla Reny i zostawiam przy łóżku wraz z karteczką, że jestem na parafii. Całuję śpiąca Re w czoło i wychodzę po cichu. Docieram do kościoła, gdzie czeka na mnie już ksiądz.
- Jaki punktualny... - rzuca sarkastycznie, patrząc na zegarek.
- Jak zwykle. Nie wiem czego się spodziewałeś. - rzucam i idę do biura.
Siadam przy biurku i korzystając z okazji, iż do mszy jest jeszcze 20 minut, zaczynam przeglądać zeszyt intencji, aby przygotować rozpiskę na najbliższy tydzień.
Chwilę przed 7 zerkam ilu jest parafian, kiedy wychodzę zapalić świece na ołtarzu. Nie ma kościelnego, więc muszę zrobić to sam. Dostrzegam w pierwszym rzędzie Renę z dziećmi. Jeny, po co ona je tutaj tak rano zabrała? Uśmiecham się do niej i wracam do Zakrystii. Przebieram się i odliczam czas. Gdy tylko organista zaczyna grać, wychodzę. Rozpoczyna się kolejny dzień bycia pastorem Pickerem.

Kolejne dni mijają szybko. Rena często zostawia dzieci u rodziców i przychodzi mi pomagać m.in. przejęła zamiatanie na parafii. Wszystko w końcu zaczyna się układać.

W pierwszy piątek miesiąca wraz z drugim księdzem rozpoczynamy dyżur spowiedniczy. Jak zwykle przychodzi grono starszych parafian oraz dzieci, zbierające podpisy. Kto w ogóle wymyślił coś takiego jak podpis za spowiedź czy mszę? Przecież to tylko zniechęca młodych ludzi do uczęszczania do kościoła.
Krótko przed 6 PM, nim zaczyna się msza święta, a wszyscy pragnący rozgrzeszenia otrzymali je, młody ksiądz idzie do Zakrystii. Sam także mam zamiar wyjść z konfesjonału, gdy nagle dobiega mnie męski głos, wychwalający Boga. Otwieram ponownie książeczkę na schemacie spowiedzi.
- Księżę, nie pamiętam nawet kiedy ostatnio się spowiadałem... Chyba przed wyjazdem w "Meet You There Tour". - mówi, a ja z ciekawości spoglądam na niego przez kratkę. Tak jak myślałem. To Luke Hemmings. Jego głosu się nie zapomina.
- Nie szkodzi. Dobrze, że chcesz się nawrócić, Synu. - odpowiadam, przysuwając się bliżej kraty.
- Nawrócić? Chyba za dużo powiedziane... Nie wiem, czy Bóg wybaczy mi, że sypiam z mężatką... Bo to chyba mój najgorszy grzech... Jazda po pijaku czy przeklinanie to chyba nic w porównaniu z tym. - wyznaje, a ja czuję narastającą złość. Z jaką inną niż Rena mężatką może sypiać Hemmings?
Nie wiem co odpowiedzieć. Książka spowiednika nic nie mówi o takich przypadkach, gdy ktoś przychodzi wyspowiadać się z p**prz*nia żony pastora!
- Jest ksiądz tutaj? - pyta nieśmiało.
- Tak. Po prostu nie wiem co Ci odpowiedzieć, młody człowieku. Sugerowałbym zakończyć romans i wtedy wrócić. Nie mogę Cię rozgrzeszyć. - odpieram i pukam o ściankę konfesjonału.
Słyszę tylko jak Luke wstaję i klnie przed nosem. Oczekuję moment, aż echo jego kroków przestanie nieść się po kościele i opuszczam konfesjonał. Idę do Zakrystii, gdzie czeka mnie jeszcze trochę papierkowej roboty.

Wracam do domu krótko przed 8 PM. Rena jest w kuchni i przygotowywuje kolację.
- Już jestem. - cmokam ją w policzek i siadam do stołu.
- Jak było w pracy? - pyta, stawiając na stole miskę wegańskiej sałatki.
- Nawet dobrze. Jestem szczęśliwy, że tyle osób było u spowiedzi. Miło patrzeć ile ludzi się nawraca. - odpieram i zaczynam jeść.
Nie zamierzam pytać się jej o Hemmingsa. Będę ją obserwować przez jakiś czas, a wtedy się zobaczy. Z resztą, jeśli Luke opowie jej o spowiedzi, a ja zacznę ten temat, to się połapie.
- To cudownie. - dodaje i siada naprzeciwko mnie. 
Nie kontynuuję tematu parafii. Wieczór mija nam w miłej atmosferze.

1 komentarz:

  1. Oni codziennie jedzą wegańską sałatkę - na obiad i kolację... Albo po prostu im ciągle zostaje "od wczoraj" ;)
    Ciekawe co ten Hemmings wymyślił...
    Pozdrawiam i czekam na next

    OdpowiedzUsuń