2018-08-12

2.2.

- Czemu nie umiemy kochać bezwarunkowo? - pytam retorycznie w trakcie swojego pierwszego kazania.
- Bo świat się psuje. - odzywa się głos z tyłu kościoła. To Rena. - Świat się psuje, a ludzie razem z nim. - mówi, krocząc w stronę ołtarza. - Ale niektórzy wręcz przeciwnie. Stają się jeszcze lepsi... Jak Ty. - zatrzymuje się tuż przede mną, a w kościele słychać jak wierni wzdychają z zachwytu. Re odwraca się do zgromadzonych. - Wiem, co o mnie powiedział. Wiem, co o mnie myślicie. I wiem, jak bardzo Cię zraniłam, Robbie. - spogląda mi prosto w oczy. - Przepraszam, że Cię tak traktuję. Przepraszam, za wszystko co powiedziałam. Przepraszam. - ostatnie słowo wyszeptuje i rusza do wyjścia.
Ludzie szemrają między sobą. Czuję, że nie dam rady dokończyć dziś mszy, jeśli nie wyjdę za nią.
- Proszę zaczekać. Zaraz wracam. - oznajmiam i wychodzę za Reną.
Doganiam ją i blokuję jej drogę do auta.
- Rena, porozmawiajmy. - proszę, chwytając ją za ręce. - Kocham Cię i wszystko Ci wybaczam. - zbliżam się do niej i czule całuję.
Zatracam się w niej tak samo, gdy spotkałem ją pierwszy raz. Moje serce bije tak samo mocno jak wtedy.
- Robbie... - szepcze, odsuwając się kawałek ode mnie.
Dalej trzymam ją w ramionach. Patrzymy sobie prosto w oczy.
- Nic nie mów. Pozwól, że skończę mszę. I pamiętaj, że Cię kocham. - całuję ją jeszcze raz i niechętnie wypuszczam z objęć.

Zaraz po mszy, wracam do domu. Zostawiłem w Zakrystii kartkę z informacjami dla księdza, aby nie musieć tam dziś wracać.
- Już jestem. - cmokam Re w policzek i siadam przy stole obok krzesełek dziecięcych.
Mały Eric uśmiecha się do mnie, wymachując plastikową łyżeczką, a bliźniaczki Miranda i Laila grzebią swoimi malutkimi dłońmi w talerzu z wegańską papką dla dzieci.
- Mam nadzieję, że lubisz vege sałatki. - mówi, stawiając przede mną talerz z jedzeniem.
- W twoim wykonaniu zawsze. - odpieram i zaczynam jeść.
Nie rozmawiamy o tym, o czym powinniśmy, a o jedzeniu i pogodzie. Dopiero, gdy cała nasza trójka łobuzów śpi w swoich łóżeczkach, już po kąpieli, siadamy na łóżku w sypialni, aby porozmawiać.
- Więc... Nie wiem od czego zacząć. - wyznaję, chwytając ją za rękę. Gładzę jej dłoń, patrząc głęboko w oczy, aż w końcu wiem co powiedzieć. - Rena, po pierwsze i najważniejsze, kocham Cię nad życie. Po drugie, jeżeli dasz mi szansę, spróbuję pogodzić pracę w parafii i życie rodzinne. Jestem w stanie zrezygnować z bycia pastorem, jeżeli będzie Ci zależeć na tym. I po trzecie, dziękuję za to, że zjawiłaś się dzisiaj podczas kazania. - milknę na chwilę. W sumie nie wiem, czy dlatego, że nie wiem co więcej dodać, czy oczekuję jej odpowiedzi.
- Robbie, nie wiem czy dam radę, ale chcę spróbować. Pomogę Ci we wszystkim w czym tylko będę mogła. Chcę, aby było nam razem dobrze. Chcę, aby nasza przysięga małżeńska była naprawdę szczera. Chcę już zawsze być z Tobą i kochać Cię z całych sił. To chyba niewiele chcę, ale jednak wszystko.... Odpowiadając przy okazji na twoje pytanie z kazania, prawdziwa miłość to wszystko. To jak myślisz o kimś, jak za nim tęsknisz, jak doceniasz w nim najmniejsze rzeczy i to co przy nim czujesz. Jesteś całym moim światem, Robbie. - delikatnie muska moje wargi swoimi.
Uważam sprawę za rozwiązaną, więc nic już nie mówię. Odwzajemniam pocałunek, przyciągając ją do siebie.
- Kochaj mnie jak dawniej... - szepcze, a następnie przygryza mi płatek ucha.
Wsuwam ręce pod jej bluzkę i błądzę dłońmi po jej ciepłym ciele. Chwilę potem zdejmuję z niej koszulkę. Jak zwykle nie ma na sobie stanika. Zaczynam obcałowywać każdy milimetr jej skóry od szyi aż do pępka. Pomimo dwóch ciąż, wciąż jest cudowna i wygląda idealnie. Re ściąga ze mnie T-shirt i przejeżdża dłońmi po moich tatuażach na ręce i na boku.
- "Be brave, reshape, create, reclaim..." Za każdym razem jak to czytam, jestem pod wrażeniem. - wyznaje i podnosi wzrok na mnie.
Nasze usta znów się spotykają. Powoli rozpinam jej spodnie i zsuwam, aby po chwili wylądowały na podłodze obok bluzek. Rena postępuje tak samo z moimi. Gdy jesteśmy całkiem nadzy, kładziemy się na łóżku i kontynuujemy. 
Teraz liczy się tylko ona.

1 komentarz:

  1. Robbie z swoim pastorskim błogosławieństwem wraca do Reny :)
    Fajny pozytywny rozdział!
    Buziak i do jutra

    OdpowiedzUsuń