2017-07-24

9.

Mija tydzień nim doktor wypisuje mnie do domu. Mama i Sais odwiedzali mnie dość często, jednak i tak większość czasu spędzałem z Reną. Wyjaśniliśmy sobie wszystko na spokojnie i daliśmy drugą szansę. Oczywiście Re ciągle mnie przeprasza za swoje zachowanie, choć nie musi. Poznajemy się na nowo i uczymy się miłości. Miłości bezwarunkowej, silnej, wiecznej, bez której świat nie może istnieć.
- Co taki zamyślony? - pyta Nate, gdy jedziemy samochodem do mojego domu.
- Ciągle myślę o Renie. Kocham ją i próbujemy wszystko odbudować. - odpowiadam i wyglądam za okno. Torrance nic się nie zmieniło. - No i myślę jeszcze o tym co się stało. Czemu kłamiesz, Nate? Rena wcale nie upierała się tak jak mówiłeś… Czemu wraz z Nią wymyśliliście podstawienie tam Robbiego Deana? - odwracam nagle na niego wzrok.
- Nia nie mogła już znieść tego, że ona ciągle o Tobie mówi, a mi się przypomniało, że jesteście podobni to wymyśliliśmy plan zeswatania ich. Genialne, co nie? - odpiera i parkuje pod moim domem.
- Genialne? Tylko się posprzeczaliśmy, a Re chciała się zabić. Nic nie rozumiesz. - wysiadam, zabieram swoją torbę i nie zapraszając Saisa wchodzę do domu.
- Będziemy mieli gości. - oznajmia mama od wejścia.
- Kogo? - pytam, zdejmując buty.
- Pastor przyprowadzi znajomych. Podobno miła para. - mówi i miesza w garnku. - Ubierz się tylko jakoś elegancko. - dodaje i przestaje już zwracać na mnie uwagę.
Przeglądam swoje rzeczy i ostatecznie decyduję się na czarne jeansy i czarną koszulę.

Punktualnie o 2PM rozlega się dzwonek do drzwi. Mama odkłada na bok fartuch i rusza je otworzyć.
- Pastorze, jak miło, że pastor przyszedł! - ściska go, podczas gdy ja zapalam ostatnią świeczkę na zastawionym już stole.
- Ciebie też Patricio. - mówi serdecznym głosem. - A to jest Ana i Kenny Enea. - przedstawia "tajemnicze małżeństwo".
- Miło poznać. Patricia Picker. - wyciąga do Any rękę, lecz ta patrzy na nią z pogardą.
- Zapraszam do salonu. - wtrącam się, aby rozładować nieco atmosferę, jednak tylko ją pogarszam.
Ana Lovelis staje na wprost mnie i wymierza mi siarczysty policzek.
- Nie pozwolę, byś znów skrzywdził Renę! - krzyczy, a my wszyscy patrzymy na nią przerażeni. - Pastor chciał nas pogodzić, ale ja nie pozwolę! Dopóki żyję nie zrobisz jej krzywdy!
- Ana, uspokój się i pozwól powiedzieć im ich wersję wydarzeń. - Kenny kładzie jej ręce na ramionach.
- Ależ Kenny! On ją skrzywdził! Nie mów, że będziesz bronił tego potwora! - uderza go z pięści w klatkę piersiową.
- Widzi pastor? Widzi? - pytam z łzami w oczach. - Dlatego nie chciałem, by ktokolwiek o mnie wiedział! Dlatego! - przecieram poliki brzegiem ręki i wybiegam z domu.
Cholerna sytuacja. Ale tak to jest jak rodzice "wiedzą lepiej" i zamiast rozmawiać z dziećmi, wolą robić wszystko po swojemu. Pogodziłem się z Reną, ale oni o tym nie wiedzą, "bo będą krzyczeć". Czasami irytuje mnie dziecinne zachowanie Re, ale z miłości zrobię wszystko.
Udaję się do szpitala porozmawiać z ukochaną. Muszę przekonać ją do powiedzenia światu prawdy.

1 komentarz:

  1. Enea znowu miesza. Podobnie jak Sais.
    Pozdrawiam z gorącego przystanku ;)
    I czekam na next.

    OdpowiedzUsuń