Mija tydzień nim
doktor wypisuje mnie do domu. Mama i Sais odwiedzali mnie dość często, jednak i
tak większość czasu spędzałem z Reną. Wyjaśniliśmy sobie wszystko
na spokojnie i daliśmy
drugą
szansę.
Oczywiście
Re ciągle
mnie przeprasza za swoje zachowanie, choć nie musi.
Poznajemy się
na nowo i uczymy się
miłości.
Miłości
bezwarunkowej, silnej, wiecznej, bez której świat nie może istnieć.
- Co taki zamyślony? - pyta
Nate, gdy jedziemy samochodem do mojego domu.
- Ciągle myślę
o Renie. Kocham ją
i próbujemy wszystko odbudować.
- odpowiadam i wyglądam
za okno. Torrance nic się
nie zmieniło. - No i myślę jeszcze o tym
co się
stało. Czemu kłamiesz, Nate? Rena wcale nie upierała się tak jak mówiłeś… Czemu wraz z
Nią
wymyśliliście
podstawienie tam Robbiego Deana? - odwracam nagle na
niego wzrok.
- Nia nie mogła już znieść tego, że ona ciągle o Tobie
mówi, a mi się
przypomniało, że
jesteście
podobni to wymyśliliśmy plan
zeswatania ich. Genialne, co nie? - odpiera i parkuje pod moim domem.
- Genialne? Tylko się posprzeczaliśmy, a Re
chciała się
zabić.
Nic nie rozumiesz. - wysiadam, zabieram swoją torbę i nie zapraszając Saisa
wchodzę
do domu.
- Będziemy mieli gości. - oznajmia
mama od wejścia.
- Kogo? - pytam, zdejmując buty.
- Pastor przyprowadzi znajomych.
Podobno miła para. - mówi i miesza w garnku. - Ubierz się tylko jakoś elegancko.
- dodaje i przestaje już
zwracać
na mnie uwagę.
Przeglądam swoje rzeczy i
ostatecznie decyduję
się
na czarne jeansy i czarną
koszulę.
Punktualnie o 2PM rozlega się dzwonek do
drzwi. Mama odkłada na bok fartuch i rusza je otworzyć.
- Pastorze, jak miło, że pastor
przyszedł! - ściska
go, podczas gdy ja zapalam ostatnią świeczkę na zastawionym
już
stole.
- Ciebie też Patricio. - mówi
serdecznym głosem. - A to jest Ana i Kenny Enea. -
przedstawia "tajemnicze małżeństwo".
- Miło poznać. Patricia
Picker. - wyciąga
do Any rękę, lecz ta
patrzy na nią
z pogardą.
- Zapraszam do salonu. - wtrącam się, aby rozładować nieco atmosferę, jednak tylko
ją
pogarszam.
Ana Lovelis staje na wprost mnie i
wymierza mi siarczysty policzek.
- Nie pozwolę, byś znów
skrzywdził Renę!
- krzyczy, a my wszyscy patrzymy na nią
przerażeni.
- Pastor chciał nas pogodzić, ale ja nie pozwolę! Dopóki żyję nie zrobisz jej
krzywdy!
- Ana, uspokój się i pozwól powiedzieć im ich wersję wydarzeń. - Kenny
kładzie jej ręce
na ramionach.
- Ależ Kenny! On ją skrzywdził!
Nie mów, że
będziesz
bronił tego potwora! - uderza go z pięści
w klatkę
piersiową.
- Widzi pastor? Widzi? - pytam z łzami
w oczach. - Dlatego nie chciałem, by ktokolwiek o mnie wiedział! Dlatego! -
przecieram poliki brzegiem ręki
i wybiegam z domu.
Cholerna sytuacja. Ale tak to jest jak
rodzice "wiedzą
lepiej" i zamiast rozmawiać z dziećmi, wolą robić wszystko po swojemu. Pogodziłem się z Reną, ale oni o tym
nie wiedzą,
"bo będą krzyczeć".
Czasami irytuje mnie dziecinne zachowanie Re, ale z miłości zrobię wszystko.
Udaję się
do szpitala porozmawiać
z ukochaną.
Muszę
przekonać
ją
do powiedzenia światu
prawdy.
Enea znowu miesza. Podobnie jak Sais.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam z gorącego przystanku ;)
I czekam na next.