Kilka dni później nadal nie
mam żadnej
wiadomości
od Reny. Czyli Anie się
udało… Zniszczyła mnie już
na zawsze.
Siedzę w salonie jedząc niezdrową niewegańską pizzę i przełączam kanały.
To za wesołe…, to za smutne…, a to za nudne… Nic ciekawego. Chcę już wyłączyć telewizor,
gdy nagle do moich uszu dociera głos reporterki z wieczornych wiadomości:
- Rena Lovelis wrzuciła do sieci, a
następnie
puściła
publicznie w wytwórni Broken City filmik, który oczyszcza Robbiego Pickera i
wyjaśnia
przyczyny jej postępowania.
Wokalistka martwi się
jednak brakiem wiadomości
od chłopaka, więc
jeśli
ktokolwiek wie coś
proszony jest o zjawienie się
w wytwórni.
- Rena… - wzdycham i przejeżdżam dłonią po ekranie.
Chciałbym być
blisko niej.
Zabieram kluczyki od samochodu,
zostawiam mamie kartkę
i jak najszybciej jadę
do Broken City. W wytwórni z wielkim entuzjazmem wita mnie Taylor Palumbo, z
którą
kiedyś
grałem w zespole.
- Robbie! Chodź. Rena nadal
jest u Adama. - ciągnie
mnie za rękę, zupełnie o
nic nie pytając
i zupełnie zapominając
o tym, że
powinna pracować.
W ostatnich newsach muzycznych było o nadchodzącym albumie jej punk zespołu.
- Skąd wiesz, że przyjechałem z powodu Reny? - pytam,
gdy jedziemy windą
na 50 piętro.
- Jak to skąd? Byłam tu
przy tym wszystkim. A po za tym wszystkie media o tym mówią… Jesteś sławny,
Robbie. - tłumaczy mi. To rzeczywiście
było oczywiste.
Wchodzimy do biura Adama. Watts uśmiecha się na mój widok,
więc
Re obraca się
w fotelu. Gdy tylko nasze spojrzenia się
krzyżują, Lovelis
zrywa się
z miejsca i rzuca mi na szyję.
- Kochanie… - szepta i całuje mnie
czule.
Obejmuję ją
zatem i odwzajemniam pocałunek.
- Aww… - Kenny nagle staje w drzwiach.
- Zobacz Ana… Miałem rację…
- dodaje i obejmuję
ją
ramieniem.
Odsuwamy się od siebie z
Reną
i spoglądamy
to na jej rodziców, to na Adama. Nasze palce splatają się ze sobą, a serca biją w równym
rytmie.
- Córeczko… - Ana podchodzi do nas. -
Teraz już
rozumiem. Przepraszam. Przepraszam Was oboje. - dodaje i mocno nas ściska. -
Obiecuję
od teraz lepiej słuchać
co mówicie. - szepta.
- I można? - pyta Watts ze śmiechem.
- Można, można. Wszystko można. -
odpowiada mu Kenny, a po chwili także
oni przytulają
nas.
- Skoro wszystko można… To ja
poproszę
rodzinną
wegańską kolację zaręczynową! - wtrąca się Re.
- Będzie jak zechcesz. - cmokam ją w polik, a
moment później
wszyscy razem siedzimy w prestiżowej
vege restauracji.
Jaki pozytywny rozdział! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam co dalej.