2017-07-26

11.

Kilka dni później nadal nie mam żadnej wiadomości od Reny. Czyli Anie się udało… Zniszczyła mnie już na zawsze.
Siedzę w salonie jedząc niezdrową niewegańską pizzę i przełączam kanały. To za wesołe…, to za smutne…, a to za nudne… Nic ciekawego. Chcę już wyłączyć telewizor, gdy nagle do moich uszu dociera głos reporterki z wieczornych wiadomości:
- Rena Lovelis wrzuciła do sieci, a następnie puściła publicznie w wytwórni Broken City filmik, który oczyszcza Robbiego Pickera i wyjaśnia przyczyny jej postępowania. Wokalistka martwi się jednak brakiem wiadomości od chłopaka, więc jeśli ktokolwiek wie coś proszony jest o zjawienie się w wytwórni.
- Rena… - wzdycham i przejeżdżam dłonią po ekranie. Chciałbym być blisko niej.
Zabieram kluczyki od samochodu, zostawiam mamie kartkę i jak najszybciej jadę do Broken City. W wytwórni z wielkim entuzjazmem wita mnie Taylor Palumbo, z którą kiedyś grałem w zespole.
- Robbie! Chodź. Rena nadal jest u Adama. - ciągnie mnie za rękę, zupełnie o nic nie pytając i zupełnie zapominając o tym, że powinna pracować. W ostatnich newsach muzycznych było o nadchodzącym albumie jej punk zespołu.
- Skąd wiesz, że przyjechałem z powodu Reny? - pytam, gdy jedziemy windą na 50 piętro.
- Jak to skąd? Byłam tu przy tym wszystkim. A po za tym wszystkie media o tym mówią… Jesteś sławny, Robbie. - tłumaczy mi. To rzeczywiście było oczywiste.
Wchodzimy do biura Adama. Watts uśmiecha się na mój widok, więc Re obraca się w fotelu. Gdy tylko nasze spojrzenia się krzyżują, Lovelis zrywa się z miejsca i rzuca mi na szyję.
- Kochanie… - szepta i całuje mnie czule.
Obejmuję ją zatem i odwzajemniam pocałunek.
- Aww… - Kenny nagle staje w drzwiach. - Zobacz Ana… Miałem rację… - dodaje i obejmuję ją ramieniem.
Odsuwamy się od siebie z Reną i spoglądamy to na jej rodziców, to na Adama. Nasze palce splatają się ze sobą, a serca biją w równym rytmie.
- Córeczko… - Ana podchodzi do nas. - Teraz już rozumiem. Przepraszam. Przepraszam Was oboje. - dodaje i mocno nas ściska. - Obiecuję od teraz lepiej słuchać co mówicie. - szepta.
- I można? - pyta Watts ze śmiechem.
- Można, można. Wszystko można. - odpowiada mu Kenny, a po chwili także oni przytulają nas.
- Skoro wszystko można… To ja poproszę rodzinną wegańską kolację zaręczynową! - wtrąca się Re.
- Będzie jak zechcesz. - cmokam ją w polik, a moment później wszyscy razem siedzimy w prestiżowej vege restauracji.

1 komentarz: