Od
ostatniej wizyty Reny w kościele
mija tydzień.
Długi tydzień
dodatkowych obowiązków.
Z powodu tego co zrobiłem, pastor dołożył
mi jeszcze gotowanie.
Stoję w kuchni
mieszając
w garnku, gdy nagle zjawia się
Rena.
-
Cześć!
- rzuca i zaczyna zmywać
naczynia. - W ramach zadośćuczynienia
chcę
pomóc. - dodaje.
-
Okay. - odpieram, a ona odwraca się.
-
Robbie? - pyta, podchodząc
bliżej.
- Ty? Tutaj?
-
A co miałem robić
jak wyleciałem z wytwórni przez czyjś
głupi pomysł? -
odpieram oschle i wyłączam
kuchenkę.
-
Przepraszam. Gadałam już
z Adamem. Z chęcią weźmie Cię do Broken
City. - kładzie mi rękę na ramieniu,
ale ją
odtrącam.
-
Już
za późno.
W przyszłym tygodniu jadę
do seminarium. - mówię
z powagą
i nakładam posiłki na
talerze. - Nie przeszkadzaj mi, okay?
-
Okay... Okay... - burczy pod nosem i wraca do zmywania.
Po
pracy wracam do domu. Jestem zmęczony,
a mam jeszcze dziś
pojechać
z mamą
do sklepu.
-
Robbie, chodź,
mam niespodziankę.
- mama Patricia ciągnie
mnie za rękę do salonu. -
To jest Pyrena. Chciała z Tobą
porozmawiać.
- dodaje.
Spoglądam na
dziewczynę,
siedzącą z moim tatą i rozmawiającą na temat
ochrony podczas koncertów.
-
Hej. - rzucam, choć
głos mi drży.
-
Robbie, musisz mnie wysłuchać.
- zaczyna Lovelis,
podchodząc
do mnie.
-
Mówiłem Ci, że
masz mi dać
spokój. - odzywam się,
próbując
zabrzmieć
agresywnie.
-
Musisz. - jest uparta.
-
Nie. Idź
już.
- wskazuję
na wyjście.
-
Ale... Ale... - chce coś
powiedzieć,
ale ja wypycham ją
za drzwi.
-
To nie było miłe, synu. - tata spogląda
na mnie surowo.
-
To ona. To przez nią
teraz tu jestem! - podnoszę
głos.
-
Sądzę, że powinieneś ją wysłuchać. - mama wtrąca się.
-
Jestem dorosły i sam będę o sobie
decydował. - odpieram i kieruję
się
do swojego pokoju.
Leżąc wieczorem na łóżku, myślę
tylko o Renie i o tym co zrobiła. Po miesiącu
nagle się
zjawiła i znów obudziła złe wspomnienia. Doskonale pamiętam jak
zniszczyła mnie. Jak w jednej chwili z cudownego chłopska stałem się najgorszym gościem na świecie. Nigdy
nie zapomnę jak przed całą wytwórnią puściła film,
który skreślił
mnie na zawsze.
Dobrze się zachował! Popieram! Teraz się będzie musiała starać zanim da się przeprosić.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam co dalej.